piątek, 30 listopada 2012

Prezenty........................

Tak przyszedł ten magiczny czas wyboru dla naszych bliskich i dalszych prezentów.
Zdaję sobie sprawę że większość  z nas ma z tym problem. Bo co roku wybrać tym samym osobom coś chcianego i orginalnego. W mojej rodzinie jest tradycja że każdy dorosły wybiera sobie prezenty, niestety takie rozwiązanie zabiera nam tę magię którą mieliśmy w dzieciństwie ale daję magię tuż po pasterce.
Zamiast upychać kolejny zestaw świec zapachowych ( ty pozdrawiam bratową i przypominam że nie lubię zapachu wanilii) można oddać się lekturze wybranej książki , bądź szklaneczce ulubionego trunku (jak prezent wybiera mój brat ). Ja już dla siebie parę prezentów wybrałam, między innymi np.piżamą są dwie
książki -były trzy ale nie wytrzymałam i jedną już kupiłam . To pozycja BIBLIOTEKI ARMII KRAJOWEJ
opisująca życie, służbę i śmierć GEN.AUGUSTA EMILA FIELDORFA ,,NIL-a'', ale o książce w następnym poście bo jadę na zakupy!

wtorek, 27 listopada 2012

Nadciągają Święta, czyli jak szczęśliwa singielka ma przetrwać pytania:Z kim przyszłaś?

Gdy trzy lata temu się rozwiodłam już wiedziałam że to nie takie złe jak większość opowiada.
Wręcz  odwrotnie. W końcu jak po raz kolejny sama myjesz okna , albo wracasz z torbą pełną zakupów to już nie musisz się wściekać: mało że torba ci się wrzyna w rękę to jeszcze obrączka a
w domu już pewnie czeka zmęczony i głodny oczywiście mąż. Więc gdy mój mąż odszedł, po tygodniowym szoku umyłam okna i oddałam mu obrączkę. I.............zaczełam żyć.
Nadrobiłam zaległości w lekturze , oczywiście zmieniłam parę rzeczy w swoim wyglądzie ,a w przyszłym roku wracam na studia. Bo poszłam na  urlop dziekański bo za mąż wychodziłam.
Dzisiaj nie mogę uwierzyć w to wszystko ale niestety takich jak ja jest wiele. Zaczełam też pracować
w swoim zawodzie i oczywiście zarabiam więcej niż mój były już dzisiaj mąż, przez co jestem bardzo niezależną osobą. Więc jest ok. Parę fajnych nie zobowiązujących związków,nic poważnego a jest co wspominać. Ale nie wszyscy tak myślą w naszym społeczeństwie jest podejście i tu cytat:
,,mężczyzna JAKIŚ w domu musi być'', ileż musiałam razy to wysłuchać to pojęcia nie macie.
Ale z tym stwierdzeniem już nie walczę bo te oczy pełne politowania cioć, kuzynek mnie wyleczyły.
One szczęśliwe wracają do domu po wigilii ok.24.00 trochę posprzątają po minionym dniu( jakieś
zmywanie,odgrzać bigos bo już można tylko cicho bo rodzina już śpi),jeszcze tylko podgotują coś
na jutro przygotują stół do obiadu i można się kłaść. A ja biedna wracam po wigilii ciepła kąpiel,
kapciuchy, film ,drink.  Jejku jak tu żyć. Nie, nie jestem ani feministką , ani nie mam urazu do mężczyzn.
Z byłym mężem łączą mnie bardzo dobre kontakty, chyba zaryzykuje stwierdzenie że dużo lepsze niż kiedyś.
Kochani nie dajcie się wrobić w jakieś chore związki  bo zbliżają się świeta , czy sylwester.
Powiem Wam że marzę o takich świętach z ukochanym mężczyzną , ale wtedy kiedy ja podejmę o tym decyzje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


sobota, 17 listopada 2012

Zapomniana Bośnia i Hercegowina 1992-1995

W związku  z dzisiejszym wyrokiem Trybunału w Hadze naszły mnie  pewne wspomnienia.
Wojna w Bośni i Hercegowinie wryła się w moją głowę bo był to pierwszy taki konflikt w moim życiu, dość nie daleko granic mojego kraju.Przypomnę że tocząca  się wówczas wojna domowa w tych krajach była naj krwawszą po drugiej wojnie światowej. To zadziwiające jak mało ludzi w moim wieku że o młodszych nie wspomnę wie że takie wydarzenie miało miejsce. Jak potworny  musi być fakt że nagle twój sąsiad, kolega z ławki i podwórka czy pracy staje się twoim wrogiem, i grozi ci z jego strony niebezpieczeństwo.
Dlaczego się o tym nie mówi , nie obchodzi międzynarodowych rocznic? Może dlatego że wtedy polityka zagraniczna wielu krajów poległa , a dwa narody zostały zostawione samym sobie. Czy ktoś czuje się odpowiedzialny za te potworności ?  Tego nie wiem ja pamiętać będę......
Jeżeli chcecie choć trochę poznać temat polecam film z 1997 roku ,,Aleja Snajperów", oglądałam go zaraz po premierze w kinie byłam z bratem, nie była to kasowa produkcja , oprócz nas były jeszcze dwie osoby
(do dzisiaj mam sentyment do tego kina że to puścili ). Pamiętam go klatka po klatce myślę że to co wtedy zobaczyłam zmieniło mnie na zawsze
Czekam na Wasze komentarze. Dajcie mi nadzieję że czytacie też inne blogi niż modowe.

czwartek, 15 listopada 2012

Strony które mnie pochłoneły. Moja wizyta na Plantach w Krakowie

Jak przypominam sobie siebie kiedy miałam 10-15 lat i wręcz kipiała ze mnie niechęć do słowa pisanego to chce mi się śmiać.
Pierwsza książka która mnie przeniosła na pustynie w Iraku to ,,Bravo Two Zero" Andy'ego McNaba.
Natomiast teraz od dwóch tygodni zgłębiam losy ,,Żołnierzy Wyklętych",jedna z nowszych pozycji
na naszym rynku. Najbardziej wydzielane fragmenty to rozdział ,,Trzynasta Łyżeczka Kapitana Dąbrowskiego". Wydzielam sobie każdą stronę z obawy przed końcem.
Historia Kapitana Dąbrowskiego nie jest mi obca, ale i tak każde słowo opowiadane przez córkę
kapitana robi na mnie wrażenie.Polecam Wam tę pozycje Jolanta Drużyńska , Stanisław M.Jankowski ,,Wyklęte Życiorysy".

środa, 14 listopada 2012

Biało-czerwone kotyliony

Święto Niepodległości  11 listopada.
Mamy za sobą dzień kotylionów , radości, defilad , lansowania oraz awantur ,bijatyk.
Teraz tylko parę groszy i wszystko doprowadzimy  do porządku.
Bo przeanalizujmy : dojazd głów najważniejszych w państwie , organizacja defilady- choć uważam te pieniądze za dobrze  wydane , ochrona głów jak i jakiś tam manifestacji jakiś tam różnych, co doprowadziło do utrudnień w ruchu (czyli zaangażowanie następnych służb itp...), awantur i  bijatyk,
a w następstwie tego policja , areszt i sądy oraz usuwanie zniszczeń. Ale o  tym wszyscy wiecie.
Natomiast ja największy patryjotyzm  poczułam wczoraj bo odmówiono mi 100zł. zasiłku rodzinnego, gdyż jako samotnie wychowująca matka zarabiam o 12zł za dużo. Nie mogę pozbyć się wrażenia że największym wrogiem nas wszystkich to państwo w którym staramy się żyć.
Ja kotylionów nie założyłam bo nie problem co one symbolizują tylko kto je nosi.

Ja.....

Kim  jestem i dlaczego będę innych zanudzać wylewaniem tego co siedzi we mnie.

Tak, więc pokojówką nie jestem ale.. moja praca dużo ma wspólnego z hotelem. Na Manhattanie nie
mieszkam choć marzę o wyjechaniu do Nowego Jorku, ale nie daleko miejsca gdzie mieszkam
jest osiedle o takiej nazwie. A dlaczego piszę, zaczynam bo mam cały czas wrażenie że nie nadaję się
do otaczającej mnie rzeczywistości. Choć z różnych pobudek w niej siedzę to coraz częściej myślę o
zmianach ,duużych zmianach w swoim życiu. Komentarze dnia codziennego wylewają mi się z  głowy, czasami mam wrażenie iż  głowa mi eksploduje.. WIĘC UWAGA PODZIELĘ SIĘ  TYM
WSZYSTKIM Z WAMI!!!!!!!!!!!! :)